zastanawiałyśmy sie kiedy zobaczymy sie z Sel w szkole . Po chwili przyjechał autobus na samym końcu siedziała cała piątka chłopcy krzykneli do nas tutaj we trzy podeszlysmy do nich i usiałysmy bokiem do nich w przeciwnych miejschach w przedostatnim rzędzie Lukey patrzył na mnie tajemniczo byłam ubrana w to:
Czułam że wczorajszy wieczur zapadł w pamięci nam obojgu całyczas myslalam tylko o tym chcialam to komus powiedziec liczylam na sel ale jej nie bylo w szkole. Jai powiedział kolegom o Sell i wszyscy wypytywali sie o jej obecny stan,
Weszliśmy do szkoly wszyscy razem i zobaczylismy Sell stojącą o kulach. Wreszcie mi ulzylo i zdalam sobie sprawe ze moge z nia o tym porozmawiac. Wszyscy podbiegli do niej i zaczeli ja wypytywac o noge czy boli?, kiedy zdejmuja jej gips?, czy jej w czyms pomoc? itd:w pewnym momencie zadzwonil dzwonek mielismy godz wychowawcza pani rozmawiala z rodzicami Sell którzy prosili ja aby przydzieliła jej kogoś do pomocy:
Zgłosil sie Jai i ja. Pani wybrała Jaia. Byłam bardzo zdziwiona a Sell wyglądala na ucieszona z tego powodu.Jai lepiej sobie poradzi ponieważ z pewnością ma więcej sieły odemnie. W pierwszej kolejności mieliśmy hiszpański. Jak zwykle siedziałam w przedostatniej ławce a za nami siedzieli bliźniacy. Chciałam powiedzieć o wszystkim Sel ale postanowiłam że wstrzymam sie jeszcze.
Wreszcie nadszedł czas lunchu
Razem z chłopakami usiadłyśmy przy jednym stoliku Jai zapytał sie Sel:
-na co masz ochote?
- yyyym ja poprosze kanapkę z indykiem sałatą ogórkiem serem a i sosem czosnkowym.
-ok ide zaraz będe...
Czekałam na Jaia bardzo krótko szybko sie z tym uwinął.Po lekcjach musiałam iść na wizyte kontrolną.
Ari
Kończąc lekcje baletu myślałam o wczorajszym pocałnku rozumiałam Lukeya bez słów poprosto patrząc w jego oczy wiedziałam wszystko. Idąc do domu postanowiłam że przejdę się pieszo co kilka kroków słyszałam szelest krzaków i trzask łamanych gałęzi niestety w ciemnościach niczego poza drogą nie widziałam zapomniałam moi rodzice myśleli że jestem na lekcji jazzu z której sie zerwałam było dość ciepło w pewnej chwili usłyszałam czyjeś kroki zaczełam iść coraz szybciej ta osoba idąca za mną też przyspieszyła serce zaczeło mi walić jak oszalałe nagle poczułam na sobie znajomy dotyk ktoś objoł mnie w tali a następnie zakrył szybkim ruchem moje oczy i zapytał:
- zgadnij kto to?
podskoczyłam ze strachu z lekkim oburzeniem odparłam:
- lukey to ty idioto?
- takkkkk..?
-dlaczego mnie straszysz?
-nie strasze tylko porywam-delikatnie pociągnął mnie za rękę.
- nie rozumiałam tego do końca ale przy nim nim nie obawiałam sie niczego wiedziałam ze cos znowu zaiskrzy nawet nie próbowałam stawiać oporu miałam cala godzine która z taką osobą wydawała sie wiecznością...:)
Lukey prowadził mnie w dziwne miejsce którego nie znałam chłopak złapal mnie za rękę poczyłam motyle w brzuch potem spojrzał mi głęboko w oczy widziałam w nich ciepło byly brązowe złapal mnie w tali krzyżując swe ręce na moich plecach nasze brzuchy sie stykaly jak tamtego dnia na sali lustrzanej stalismy tak oko w oko chlopak zblizal sie i zblizal oparlam swoje czolo o jego i zapytalam:
- lukey.....
- tak...?????
- co ty wyprawiasz...
- rozmawiam z dziewczyną na której mi zależy- powiedział łobuzersko
-ah tak..?-uśmiechnęłam sie i jednocześnie zarumieniłam.Chlopak musnął kilkakrotnie moje wargi po czym pocałował namiętnie.Założyłam swoje ręce na jego szyje poczym nasze wargi musnely sie delikatnie i rozlaczyly znów wymienilismy spojrzenia. Szliśmy wolnym spacerem. Akurat minela godzina nim dotarliśmy pod mój dom przez całą drogę chłopak trzymal mnie za reke szeptal mile slowa i co jakis czas obejmował gdy juz stalismy pod domem zapytał:
-Umówisz sie z takim idiotą..?
-jeżeli masz na myśli tego palanta który wyskakując zza krzakow chcial mnie przestraszyc to tak umówie sie z nim dlaczego by nie.
-no to.... Pasuje ci jutro nwm o16:00 (był piątek wiec spoko nie mialam zadnych planów wiec sie zgodzilam.)
-spoko a co z resztą..?- zapytałam
- Nie bój sie noe domuślą się... Już ja o to zadbam...
Sel
Bylam wlasnie u lekarza powiedzial ze jutro po po po jutrze zdejmuja mi gips raEm z koncem roku szkolnego. Byla to dobra wiad niestety musialam do tej pory zostac na obserwacji w szpitalu chirurgicznym napisalam do Ari:
Ja:
-hej nie bedzie mnie przez trzy kolejne dni w szkole..
Ari:
-Dlaczego coś sie stało?
Ja:
-Nie obserwacja za trzy dni zdejmują mi gips
Ari:
-To super!! :D
Ja:
-No wieeeeem.
Sel:
-Dobra musze kończyć papa buziaki.
Ari:
- No oki to papa!!!!
Ari:
Cały wieczur myślałam o lukeyu był taki słodki miły i pryzystojny miał coś czego nie miał zaden inny chlopak podobal mi sie z wygladu bodobaly mi sie tez jego ciuchy byl kims przy kim czulam sie wazna i bezpieczna.
Zasnełam nazajutarz czyli w sobote byłam umówiona z Lukeyem na randkę.
Wstalam zjadlam sniadanie ubralam sie w to:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz